7 sygnałów, że Twoja firma budowlana zarabia mniej niż powinna

Kluczowe wnioski zawarte w poniższym artykule:

  • Wzrost sprzedaży warto porównać z terminowością realizacji
    Jeśli liczba zleceń rośnie, a terminowość nie poprawia się w podobnym tempie, warto sprawdzić organizację pracy i przepływ informacji.
  • Ręczne przepisywanie danych może wydłużać przygotowanie wycen
    Warto sprawdzić, ile czasu zajmuje wycena i gdzie te same informacje są ponownie wprowadzane.
  • Bieżąca kontrola marży pozwala wcześniej zauważyć odchylenia
    Jeśli marża jest sprawdzana dopiero po zakończeniu zlecenia, trudniej reagować na problemy w trakcie realizacji.
  • Dane trzymane w różnych miejscach utrudniają realizację zleceń
    Informacje w mailach, dokumentach i wiedzy pracowników mogą prowadzić do konieczności odtwarzania ustaleń lub poprawiania prac.

Poniżej znajdziesz 7 sygnałów, które zarząd może sprawdzić na podstawie kilku ostatnich zleceń. Jeżeli rozpoznajesz większość z nich, to sposób prowadzenia zleceń przestał nadążać za rozwojem firmy.

1. Sprzedaż rośnie, ale liczba zleceń oddanych w terminie nie wzrasta w tym samym tempie

Portfel zamówień jest większy niż rok temu. Firma zatrudnia więcej osób. Mimo to liczba zleceń zakończonych zgodnie z pierwotnym terminem stoi w miejscu albo rośnie znacznie wolniej. Przy kilku zleceniach brakującą informację można uzupełnić telefonicznie albo podczas rozmowy z osobą prowadzącą projekt. Przy kilkudziesięciu takich zleceniach jest ich znacznie więcej.

Zespół coraz częściej:

  • szuka informacji w kilku miejscach,
  • odtwarza wcześniejsze ustalenia,
  • pyta inne osoby o aktualny status.

W efekcie część czasu, która powinna być przeznaczona na realizację zleceń, jest wykorzystywana na ich koordynację. To ważny sygnał dla zarządu: większa liczba zleceń nie oznacza większej zdolności firmy do ich terminowej realizacji.

Porównaj
  1. Wzrost sprzedaży w ostatnich 12–24 miesiącach.
  2. Liczbę zleceń zakończonych w pierwotnym terminie.

Jeżeli sprzedaż rośnie znacznie szybciej niż terminowość, sprawdź, co dzieje się pomiędzy pozyskaniem zlecenia a jego zakończeniem.

2. Przygotowanie wyceny zajmuje dużo czasu i wymaga przepisywania tych samych danych

Przygotowanie wyceny wymaga zebrania informacji z zapytania, sprawdzenia zakresu, stworzenia kalkulacji oraz przekazania danych dalej. W wielu firmach część tych informacji jest później przepisywana do innych dokumentów lub systemów.

Te same dane mogą trafić kolejno do: zapytania → oferty → harmonogramu → zamówienia → realizacji → rozliczenia

Przy pojedynczych zleceniach dodatkowe minuty są niezauważalne. Przy większej liczbie zapytań powstaje z tego osobne stanowisko pracy.

Firma zatrudnia wtedy kolejne osoby nie dlatego, że potrzebuje więcej kompetencji do obsługi klientów, ale dlatego, że coraz więcej czasu zajmuje ręczne przenoszenie informacji z miejsca na miejsce.

Zmierz
  1. Ile godzin zajmuje przygotowanie typowej wyceny?
  2. Ile razy te same dane są później przepisywane?
  3. Ile osób uczestniczy w przekazywaniu informacji?

Jeżeli te same informacje trzeba wprowadzać kilka razy, problemem jest sposób pracy, a nie wydajność pracownika.

 

3. O tym, że zlecenie ma niższą marżę, dowiadujesz się dopiero po jego zakończeniu

Rzeczywista marża zlecenia jest znana dopiero po zestawieniu wszystkich kosztów. Jeżeli informacja o odchyleniu pojawia się dopiero później, firma nie może już wpłynąć na większość kosztów, które je spowodowały.

W trakcie realizacji zlecenia można jeszcze zareagować: zatrzymać wykonanie dodatkowych prac bez akceptacji klienta albo zmienić sposób realizacji. Po zakończeniu zlecenia pozostaje już tylko wynik.

To oznacza, że decyzje dotyczące kolejnych ofert, cen, zasobów czy zatrudnienia mogą być podejmowane na podstawie danych z przeszłości, zamiast na podstawie bieżących zleceń.

Sprawdź
  1. Ile z ostatnich 10 zamkniętych zleceń miało marżę zgodną z wyceną?
  2. W ilu przypadkach o odchyleniu wiadomo było jeszcze podczas realizacji?

Jeżeli firma potrafi dokładnie policzyć zlecenie dopiero po jego zakończeniu, sprawdź, czy zarząd ma równie dobry obraz zleceń, które są jeszcze w toku.

 

4. Żeby poznać status zleceń, trzeba dopytywać pracowników

Jeżeli zarząd chce wiedzieć, na jakim etapie są najważniejsze zlecenia, ktoś musi zebrać te informacje od kierowników, handlowców, projektantów albo osób odpowiedzialnych za realizację.

System może zawierać dane dotyczące zlecenia, ale jeśli pracownicy aktualizują je nieregularnie, nie odzwierciedla on rzeczywistego stanu pracy.

Wtedy raport przygotowany na spotkanie przedstawia to, co pracownicy pamiętają lub co powinno się wydarzyć zgodnie z planem, zamiast tego, co faktycznie dzieje się ze zleceniem.

Problem nie kończy się na czasie poświęconym na zebranie statusów. Bez aktualnych danych trudniej ocenić obciążenie zespołu, przewidzieć opóźnienia i odpowiednio wcześnie zareagować na problemy.

Zmierz, ile czasu zajmuje przygotowanie aktualnego przeglądu wszystkich zleceń.

Następnie sprawdź:

  1. Ile osób trzeba zapytać?
  2. Ile informacji pochodzi bezpośrednio od pracowników, a ile z systemu?
  3. Ile statusów okazuje się nieaktualnych?

Jeżeli prawdziwy status zleceń znajduje się przede wszystkim w głowach pracowników, firma ma problem z przepływem informacji, a nie z brakiem systemu.

 

5. Zbyt wiele decyzji i informacji o zleceniach zależy od jednej osoby

Właściciel, kierownik realizacji albo doświadczony pracownik staje się osobą, do której wszyscy zwracają się z pytaniami.

Taka osoba wie:

  • co ustalono z klientem,
  • dlaczego zmieniono zakres,
  • na co czeka zespół,
  • dlaczego zamówiono konkretny materiał,
  • jakie odstępstwa od pierwotnych ustaleń zaakceptowano.

Problem pojawia się podczas urlopu, dłuższej nieobecności lub odejścia z firmy. Wtedy okazuje się, ile zleceń i decyzji zależało od wiedzy, której nie da się łatwo przekazać innej osobie.

To wpływa również na rozwój zespołu. Nowy pracownik musi uczyć się poprzez obserwację i zadawanie pytań, ponieważ sposób prowadzenia zlecenia nie jest opisany w miejscu, do którego może samodzielnie sięgnąć. W efekcie doświadczeni pracownicy poświęcają czas na przekazywanie wiedzy zamiast na własną pracę.

Sprawdź

Podczas spotkania zarządu zapytaj:

Które zlecenia zatrzymałyby się albo znacząco zwolniły, gdyby jednej konkretnej osoby zabrakło przez 2 tygodnie?

Jeżeli odpowiedź obejmuje znaczną część portfela, problemem nie jest brak zastępstwa. Problemem jest koncentracja wiedzy o zleceniach w głowie jednej osoby zamiast w procesie.

 

6. Zespół wraca do klienta poprawiać prace, które zostały wykonane inaczej niż ustalono

Zakres, warunki i zmiany uzgodnione z klientem lub inwestorem mogą znajdować się w kilku miejscach:

  • w ofercie,
  • w mailu,
  • w notatce handlowca,
  • w dokumentacji projektowej,
  • albo wyłącznie w pamięci pracownika.

Realizacja otrzymuje dokumentację i rozpoczyna pracę. Jeżeli nie ma w niej wszystkich ustaleń, trzeba je odtworzyć – a kiedy nie ma kogo zapytać, wykonuje się to, co wynika z dokumentacji, nie to, co obiecano klientowi.

W przypadku, gdy brak zostanie zauważony wcześnie, koszt ogranicza się do dodatkowej pracy jednej osoby. Jeżeli po zamówieniu materiałów, oznacza to kolejne zamówienie i przesunięcie terminu. Jeżeli dopiero po wykonaniu prac, dochodzą:

  • robocizna,
  • materiały,
  • dojazd,
  • kolejny termin,
  • czas kierownika,
  • potencjalny spór z klientem, który pamięta inne ustalenia niż te w dokumentacji.

Ta sama luka informacyjna może więc kosztować niewiele albo bardzo dużo – w zależności od tego, kiedy zostanie wykryta.

Sprawdź
  1. Ile razy w ostatnim kwartale zespół wracał do klienta z powodu niezgodności z ustaleniami,
  2. Ile kosztował każdy powrót?

Nie ograniczaj kosztu do materiałów. Uwzględnij robociznę, dojazd, czas kierownika i wpływ na kolejne zlecenia.

 

7. Prace dodatkowe są wykonywane, ale część z nich nie trafia na fakturę

Zmiany poza zakresem często są uzgadniane podczas realizacji, gdy trzeba szybko podjąć decyzję. Problem pojawia się później. Jeżeli nie ma zapisanego:

  • zakresu dodatkowej pracy,
  • akceptacji klienta,
  • liczby przepracowanych godzin,
  • wykorzystanych materiałów…

przy rozliczeniu brakuje jednoznacznej podstawy do wystawienia faktury.

Praca została wykonana, ale firma nie ma żadnego dokumentu, który pozwoliłby ją rozliczyć. Firma ponosi koszt robocizny i materiałów, a przychód za tę pracę nie powstaje. Ten sam brak dokumentacji utrudnia później wyjaśnianie reklamacji, odbiory oraz rozstrzyganie sporów.

Sprawdź
  1. Ile prac dodatkowych wykonano w ostatnim roku?
  2. Ile z nich zostało zafakturowanych? 
  3. Ile nie zostało rozliczonych i dlaczego?

Jeżeli nie da się odpowiedzieć na te pytania, sprawdź, czy firma ma w ogóle ustalony sposób rejestrowania i zatwierdzania zmian zakresu w trakcie realizacji.

 

SygnałCo zwykle za nim stoiJak sprawdzić u siebie
Sprzedaż rośnie szybciej niż terminowość realizacji.Koordynacja odbywa się ręcznie i pochłania czas realizacji.Wzrost sprzedaży vs. liczba zleceń oddanych w terminie.
Wycena wymaga przepisywania tych samych danych.Informacja nie przechodzi między etapami, tylko jest wprowadzana od nowa.Czas wyceny i liczba miejsc, do których trafiają te same dane.
Wynik zlecenia znasz dopiero po jego zakończeniu.Zarząd nie widzi zleceń w toku.Marża planowana vs. rzeczywista w trakcie realizacji.
Status zleceń trzeba ustalać telefonicznie.Dane w systemie nie odzwierciedlają tego, co dzieje się na budowie.Czas potrzebny na zebranie aktualnego statusu.
Zlecenia zależą od wiedzy jednej osoby.Sposób prowadzenia zleceń istnieje w głowach, nie w procesie.Co stanie się ze zleceniami podczas dwutygodniowej nieobecności kierownika.
Zespół poprawia prace wykonane inaczej niż ustalono.Ustalenia z klientem są rozproszone.Liczba powrotów i ich pełny koszt.
Prace dodatkowe nie zawsze trafiają na fakturę.Zmiany zakresu nie mają ścieżki zapisu i akceptacji.Wartość wykonanych, niezafakturowanych prac.

Co łączy te problemy?

Każdy z tych sygnałów może mieć inne objawy, ale w wielu przypadkach problem zaczyna się w tym samym miejscu: informacje o zleceniu nie przechodzą w uporządkowany sposób między kolejnymi etapami pracy.

Jeżeli informacje przechodzą między tymi etapami przez maile, arkusze, telefony i pamięć konkretnych osób, część wiedzy trzeba przy każdym zleceniu odtworzyć. Dotyczy to w szczególności ustaleń, które powstają na budowie – przez telefon, bez dostępu do komputera, między jedną decyzją a drugą. 

Dlatego sposób pracy, który działał przy mniejszej skali, przestaje wystarczać po przekroczeniu określonej liczby projektów, osób i zmian. Efekt widać w wynikach: firma zarabia mniej, niż wynikałoby z jej skali. Przyczyna tkwi jednak w organizacji pracy: firma urosła, a sposób prowadzenia zleceń pozostał ten sam.

Czy problem rozwiąże kolejny system?

Nie zawsze. Najpierw należy uporządkować sposób prowadzenia zleceń, a dopiero potem dobrać narzędzie, które go obsłuży.

Wdrożenie systemu bez uporządkowania sposobu pracy przenosi istniejące problemy w inne miejsce. Jeżeli ustalenia nadal powstają w mailach, a status zlecenia nadal zależy od wiedzy konkretnej osoby, nowy system staje się po prostu kolejnym miejscem do uzupełniania danych.

To samo dotyczy AI.

AI jest użyteczna wtedy, gdy ma dostęp do uporządkowanych danych i jasno zdefiniowanego procesu. Jeżeli informacje o zleceniach są rozproszone, a ich przebieg nie jest konsekwentnie zapisywany, automatyzacja nie rozwiązuje problemu źródłowego – przyspiesza tylko to, co już jest nieuporządkowane.

Od czego zacząć?

Na początek warto odpowiedzieć sobie na trzy pytania:

1. Ile kosztują powroty do klienta?

Ile razy w ostatnim kwartale zespół wracał, by poprawić coś, co było ustalone, ale nie zostało prawidłowo przekazane? Jaki był całkowity koszt tych powrotów?

2. Ile zleceń przebiegło zgodnie z planem?

Ile z ostatnich 10 zamkniętych zleceń miało marżę zgodną z wyceną? 

3. Jak bardzo firma zależy od pojedynczych osób?

Które zlecenia zatrzymałyby się albo znacząco zwolniły, gdyby jednej konkretnej osoby zabrakło przez 2 tygodnie?

Jeżeli nie znasz odpowiedzi na te pytania, to również jest to informacja. Oznacza, że firma nie ma jeszcze obrazu:

  • gdzie powstają koszty,
  • co dzieje się ze zleceniami w toku,
  • gdzie giną informacje,
  • od których osób zależy realizacja.

Kolejnym krokiem jest wskazanie miejsca w procesie, w którym powstają największe koszty i gdzie zespół traci czas z powodu braku informacji lub konieczności wykonywania tej samej pracy kilka razy — od przygotowania wyceny, przez przekazanie zlecenia do realizacji, aż po rozliczenie prac dodatkowych.

Jak sprawdzić, czy potrzebujesz zmiany procesu, systemu czy obu?

Zacznij od analizy sposobu prowadzenia zleceń: jak powstają wyceny, jak informacje przechodzą ze sprzedaży do realizacji, jak firma kontroluje przebieg prac i jak rozlicza dodatkowy zakres prac.

Dopiero na tej podstawie można określić:

  • co wymaga zmiany w procesie,
  • gdzie ma sens automatyzacja,
  • czy rozwiązania AI mają już dane, na których mogą działać,
  • czy wdrożenie systemu jest w tym momencie uzasadnione.

Nie każda firma potrzebuje nowego systemu. Czasem wystarczy uporządkować sposób pracy. A jeżeli diagnoza pokaże, że problem jest zbyt mały, aby uzasadniać zmianę, warto wiedzieć o tym równie wcześnie.

Źródła

Obserwacje opisane w artykule wynikają z doświadczeń Deviniti w pracy z firmami budowlanymi i wykończeniowymi z segmentu 50–300 pracowników.

Pytania i odpowiedzi

  • Od czego zacząć porządkowanie sposobu prowadzenia zleceń w firmie budowlanej?

    Najlepszym punktem wyjścia do diagnozy jest zsumowanie realnych kosztów poprawek i przestojów, zderzenie początkowych wycen z końcowym wynikiem finansowym oraz uczciwa ocena tego, jak wiele projektów w firmie jest w pełni uzależnionych od pamięci i obecności pojedynczych osób.

  • Czy firma budowlana potrzebuje nowego systemu, żeby uporządkować zlecenia?

    Nie należy zaczynać od wyboru systemu. Najpierw trzeba ustalić, jakie informacje są potrzebne do realizacji zlecenia, kiedy powinny być aktualizowane i kto odpowiada za ich przekazanie. Dopiero potem można ocenić, jakie narzędzie najlepiej obsłuży taki proces  i czy w ogóle jest potrzebne.

  • Czy AI pomoże uporządkować zlecenia w firmie budowlanej?

    AI nie uporządkuje chaosu w firmie budowlanej, jeśli dane o projektach są rozrzucone w mailach i głowach ludzi. Sztuczna inteligencja potrzebuje uporządkowanych informacji.

    Właściwa kolejność zmian to:

    1. Proces: poukładanie sposobu pracy.

    2. Dane: zgromadzenie wiedzy w jednym miejscu.

    3. System: wdrożenie odpowiedniego narzędzia.

    4. AI: automatyzacja i wsparcie.

Agnieszka Marcinkowska

I have a strong interest in modern technologies and how they can be applied in business. I assist in understanding and utilizing tools that improve efficiency and performance at work.

Więcej od tego autora